wtorek, 24 maja 2011

Z hojowego frontu - 7

Uparcie i skrycie ... och życie kocham cię, kocham cię kocham cię nad życie ....


... tak ja uparcie będę o kerri rozprawiała. Ale śpiewała nie będę :-) 
No nie może być, żebym się chwalić nie chciała :-)

Hoya Kerrii "Spot leaf" 
fotka z niedzieli
News: Nie lubi słońca! Powiem więcej, lepiej jak w ogóle słońce jej nie dotyka. Wtedy liście są soczyście zielone. Słońce powoduje, że płowieją, robią się nieładne i można mieć wrażenie, że hoja żółknie. Na szczęście po przeniesieniu w inne miejsce, kolor wraca do normy. Zwykła kerrii zielona też nie lubi słońca. Tylko variegaty je tolerują. To z mojego doświadczenia.
Pączki ładnie dojrzewają i już wiem, że to nie będzie jej ostatnie kwitnienie. W środku grona ma jeszcze dużo pąków uśpionych, które prawdopodobnie rozwiną się w drugim rzucie, jak pierwsze odpadną. Tak samo, jak u kerrii variegaty. Czy to jest normalne u tej hoi? Czy inne hoje też tak się zachowują? Bo szczerze mówiąc, dla mnie jest to zupełnie nowość. I bardzo mi się to podoba. Przez to hoja kwitnie o wiele dłużej. Przez wytworzenie pędu kwiatowego zatrzymała się we wzroście, ale już idzie dalej i mam wrażenie, że chce się rozgałęzić.
I kolejny news: kwiaty na kerrii variegacie utrzymują się przez 11 dni! Kolejny szok! Ja chcę, żeby inne też tak długo kwitły!

Fotki z dzisiaj
 
 

Hoya serpens też szykuje się do kwitnienia.

Sporo pąków zmieniło barwę na czerwono-pomarańczową i obumiera. Jaka może być tego przyczyna?

Anonimowy pisze...

Pani Dorotko. Hoya cudnej urody.No i kwitnienie za momencik. Proszę o uzupełnienie o informacje dot. podłoża, nawożenia i podlewania. A co to za hoya stojąca za kerrii z ciemnozielonymi listkami? Podziwiam wszystkie Pani hoye. Musi je Pani często głaskac, że odwdzięczają się za taką miłość. Bożena

Lulu pisze...

Pani Bożenko, dziękuję za pochwały :-) Fakt, rosną cudnie! I ciągle je doglądam, aż dziw, że się na mnie nie obraziły. Podłoże ma storczykowe "compo" z domieszką włókna kokosowego, trochę piasku z kaktusów, trochę ziemi kaktusowej, trochę agroperlitu. Do wszystkich hoi robię mieszankę z tego, co mam pod ręką. U mnie siedzą w bardzo luźnym, sypkim podłożu. Z podłoża storczykowego zrezygnowałam, zużywam go w minimalnych ilościach, tylko po to, żeby go zużyć. U mnie ono się nie sprawdziło. Nawożę do kwitnących teraz, a wcześniej naturalnym biohumusem. Z tyłu, to hoja latifolia.

Anonimowy pisze...

Witaj Dorotko.
Pytasz o serpens.Z mojego doświadczenia,podlewam za rzadko bo co dwa tyg.i mam to samo ale na wszystkich hojach.Dlatego sądzę że może mieć za sucho.Wydaje mi się, że w okresie kwitnienia wolą mieć jednostajnie wilgotne podłoże. Jolka

Lulu pisze...

Jolu, ja podlewam co 3,4 dni wszytkie hoje, ale to pewnie kwestia warunków. U mnie w bloku w małym mieszkaniu jest cieplej. Twoje pewnie na działce w domku?
Spróbuję ją częściej podlewać, choć to nie łatwe. Jest gęsta i wsadzenie palca w podłoże graniczy z cudem. Kurcze, te pąki mnie martwią. Ma ich naprawdę bardzo dużo i jak na razie tylko trzy widzę, że rozwijają się prawidłowo :-(

Anonimowy pisze...

Niestety ale blok i centralne :/ Napisze jak to wygląda. Po przyjeździe widząc pąki podlewam, no wiadomo że mają sucho po dwóch tygodniach :)Na drugi dzień te właśnie pączki znajduję na parapecie i podłodze.Wychodzi na to że nagła zmiana wilgotności podłoża im nie służy. Skoro podlewasz co 3-4 dni to powinno być dobrze.Skoro palca nie możesz to trzeba mieć wagę w ręce :)Jolka

Lulu pisze...

Jolu, co dwa tygodnie? To tak można? Znaczy się, korzenie im nie padają?
Twoją "wagę" stosuję, jest to super metoda! Szczególnie na wiszące hoje. Wystarczy wziąć do ręki i już czuć, czy potrzebują wody. Powinnaś to opatentować :-)

kociara pisze...

też mam problemy,niedość,że z zasuszaniem pączków to jeszcze z zasuszaniem i marszczeniem listków,choć codziennie jest kropiona,czyli wilgotność chyba wysoka ?!

Lulu pisze...

Kociara - chodzi o serpens? Jeśli tak, to tak. Musi mieć wysoką wilgotność, u mnie to niemożliwe. Musi sobie radzić w inny sposób.

kociara pisze...

U mnie chyba ma?! Kropię raz lub dwa razy dziennie.Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić? Chyba włożę do pojemnika akwariowego,na keramzyt i może nareszcie będzie miała wystarczająco tej wilgoci !!

Lulu pisze...

Ja mogłabym najwyżej włożyć ją do foliowego woreczka. Ale co za sens jest trzymać roślinę w worku foliowym?

kociara pisze...

Też nie marzę o widoku kwiatów w woreczkach (no,chyba,że się akurat ukorzeniają).
Na niedługi okres czasu jestem w stanie wyeksmitować ją,na reanimację do pudełka.
Ale,oczywiście,nie na zawsze.

Prześlij komentarz