sobota, 28 maja 2011

Uparciuch - hoya meredithii

Serdeczne podziękowania za wypełnienie ankiety.
Skoro wynik padł na "tak" - to od czasu do czasu pomęczę Was jakimś klipem muzycznym, a co :-)

No, a teraz do rzeczy, czyli kolejna hoja do zaprezentowania, której jeszcze nie pokazywałam.
Zeszłoroczna szwedka, dwuliścienna, pięknie wybarwiona. Ukorzeniła się błyskawicznie w sphagnum.

Hoya meredithii

 Do jesieni 2010 r. przybyło jej kilka liści.

I? I stanęła. Stoi od jesieni i ... nadal stoi. A mamy koniec maja. Co ona sobie myśli? W korzenie jej nie zaglądam, bo liście są ładne, twarde i nic nie widać na oko, żeby z hoją coś złego się działo. Jedynie, co mnie martwi to to, że hoja nie rozpoczęła jeszcze wzrostu. Wszystkie dawno już ruszyła, a ona nie. Stoi jak zaklęta księżniczka.
Nagle wczoraj patrzę, a to co? Niewiele brakowało, abym uszkodziła. Hoja wypuściła pęd z ziemi, od korzeni, od pędu pod ziemią ... hm ... dziwna sprawa. Cieszy, bo hoja już nie stoi. Wyjaśniła się zagadka, czemu tak długo oznak życia nie dawała. Nadzieja wróciła razem z radością.

Anonimowy pisze...

Hmmm, dawno tu nic nie było.:-t
Jolka

Lulu Dori pisze...

Aleś wygrzebała stary post. Fakt, nie było, bo nie ma co pokazywać. Po przeniesieniu do hydroponiki stoi, jak zaklęta. Wywiozłam ją do pracy, może tam jej podpasuje.

Anonimowy pisze...

Grzebię bo szukam sposobu na moje stacze. :))))
W ubiegłym roku stała na balkonie w zacienionym miejscu, jedynie rano miała troszkę słonka i właśnie wtedy wypuściła kilka listków. Chciała nawet więcej łącznie z łodygą ale przyszła jesień i zasuszyła co malutkie było. Jedyna w hydroponice, która nie daje znaków życia.Jolka

Lulu Dori pisze...

No widzę. Dobrałaś się na samo dno. :))
Moja już nie wygląda tak jak na zdjęciu. Jest mniejsza. Przerzuciłam ją do hydroponiki rok temu i od tamtego czasu stoi. Dopiero teraz, niedawno wypuściła jednego liścia. Myślę, że 'stanie' mamy już za sobą.
Pocieszę Cię, że mam kilka 'staczy', które jeszcze w tym roku nie ruszyły. Śpią snem zimowym!

Prześlij komentarz