środa, 27 kwietnia 2011

O królowej wśród hoi - hoya polystachya

Hm.... jak tylko ją zobaczyłam, oczy zamieniły mi się w pięciozłotowe monety. A czemu? Grubość ich liści mnie zdumiała. Zastanawiałam się, czy są one prawdziwe. W dotyku wyglądały jak plastikowe. Tak grube i sztywne, że nie dało się wyczuć, czy mają w środku życie.
Przybyła ze Szwecji w czerwcu 2010 r. jako dwuwęzłowa cięta sadzonka.

Posadzona do sphagnum, bardzo szybko wypuściła korzenie. 
Po wypuszczeniu korzeni poszła w docelowe podłoże
 Wrzesień 2010 r.
 Marzec 2011 r.
 Uśpiony "pypeć" kwiatowy. Ciekawe, czy ruszy w tym roku.
Kwiecień 2011 r.

Wszystkie liście ma duże, prawie tej samej wielkości. Stoi przy oknie wschodnim, na regale, słońce dostaje tylko z przebłyskiem. Widzę, że to stanowisko jej służy. I pnie się do góry, jak królowa wśród hoi.  Jest tak piękna sama w sobie, że dla mnie może nie kwitnąć.
Polityka pisze...

Ładnie Ci urosła.

Lulu pisze...

Oj tak. I jak na razie, odpukać, nic się z nią nie dzieje. Liście są wzorcowe, jak z obrazka. Przyrost też niczego sobie. Tylko, żeby zechciała coś wreszcie zrobić z łodyżką kwiatową!

Prześlij komentarz