wtorek, 19 kwietnia 2011

O hydrantach dwóch - hoya pootsii, hoya globulosa

Oczywiście, będzie o hojach. One zdecydowanie przodują w moim mieszkaniu. Tak się panoszą, że niedługo przejmą wszystko, każdy skrawek wolnego miejsca w moim domu. Ba, wyprą pozostałą zieleninę, rozrosną się jak chwasty i będą złośliwie szczerzyć zęby z radości, że przejęły całe terytorium.
Wracam do hydrantów. Mam dwie takie, jedna to globulosa, druga to pootsii. Pierwsza bawi się w hydrant od mniej więcej września zeszłego roku, druga trochę krócej, bo od stycznia tego roku. Ciekawe, czy coś z nich będzie. Ja jestem cierpliwa. Stoją w kącie, jak za karę. Wte albo we wte. Wybór należy do nich. Spoko ja dam radę. Ale czy one też? Oczywiście, żeby nie było. One takie do mnie nie przyszły. One takie stały się u mnie!
Haaaaa....
Hoja pootsii
Chyba rokuje, że coś z niej będzie, bo próbuje wypuszczać dwa pędy. Na górze roślina zakończona jest "kulką". Z początku myślałam, że jest to pęd kwiatowy. Nie jest to na pewno odcięty pęd. Hm... sama nie wiem. Czy możliwe jest, żeby koniec pędu był pędem kwiatowym?

Hoja globulosa
W jej przypadku, nie wiem, jak się losy potoczą. Stoi w miejscu. Hydrant żyje. Sprawdzałam, nakłuwałam, leci sok. Ale nic poza tym.
Polityka pisze...

Myślę, że u Hoya pottsii najpierw zobaczysz pąki a dopiero potem pójdzie w pęd. Ciekawy jestem czy dobrze myślę ale o tym pewnie przekonamy się w późniejszym czasie.

Lulu pisze...

Jacku, też jestem ciekawa.

Prześlij komentarz