sobota, 9 kwietnia 2011

O kręgu, jaki zatoczyła Ceropegia sandersonii

Oj, miałam wyrzuty sumienia. Czułam się, jakbym zdradziła kogoś z rodziny, jakbym sprzedała własne dziecko. To było okropne uczucie ... ale od początku ...

Maleństwo przybyło do właścicieli w 2008 r. jako 15 centymetrowy patyczek z paroma listkami. Ukorzeniło się samo, błyskawicznie, bez żadnego problemu. Rozpoczęło wzrost, rosło, rosło, rosło, aż potrzebna była podpora, drabinki, cokolwiek co nadałoby już nie takiemu maleństwu jako taki wygląd. Padło na podpórki do storczyków, takie fikuśnie zawijane w paru miejscach, kupione całkiem przypadkiem, pod wpływem impulsu, zupełnie bez przeznaczenia na szalonym zlocie. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Maleństwo super w nich wyglądało. Mijały kolejne lata, maleństwo rosło ciągle bez żadnego problemu, kwitnąc dość często, nawet w okresie zimowym, pięknymi zielonymi lampionami. Aż przyszedł czas, gdy maleństwo - i tutaj wstyd przeogromny - lekko znudziło się właścicielce. Postanowiła je brzydko mówiąc opchnąć na aukcji. Inaczej rzeczy ująć nie można. Traf chciał, że maleństwo chciała kupić znajoma właścicieli o pięknym imieniu tuberoza. Właścicielka nie miała większych oporów przed sprzedaniem roślinki tuberozie, tłumacząc sobie niejako, że maleństwo zostaje w rodzinie.
Gdy maleństwo znikło z oczu właścicielki, naszły ją wyrzuty sumienia, serce bolało i tęskniło, ale jak tu teraz odzyskać swoje maleństwo?
Aż, któregoś dnia, zupełnie przypadkowo właścicielka dojrzała na aukcji swoje maleństwo. To było jej wypieszczone, wychuchane na pięknych podpórkach fikuśnie zawijanych. Nie tracąc czasu, szybko wybłagała tuberozę o zwrot maleństwa, nie omieszkając zwrócić jej należną kwotę.
Jakaż była jej radość, gdy maleństwo ponownie wróciło do domu, do domu gdzie od maleńkości rosło, bez problemu, wypieszczone, wychuchane. Teraz już nigdzie nie pójdzie, do nikogo nie zostanie oddane. W ramach przeprosin za ten czyn niedopuszczalny, właścicielka obdarzyła swoje maleństwo kolejnymi dwoma fikuśnie zawijanymi podporami, żeby maleństwo mogło swobodnie rosnąć w swoim domowym zaciszu.
A o kim była mowa? O pięknej ceropegii sandersonii - której korzenie z Holandii od Paula pochodzą.


Anonimowy pisze...

Maleństwo z kosmicznymi kwiatkami - jaka ja jestem na nie chora.Podpórki ma bardzo zgrabne.
Jakoś nie przyszło mi do głowy,że one nie tylko dla storczyków.Czy maleństwo wymaga odmładzania????

Lulu pisze...

Mnie też nie, dopóki przypadkiem podpórek takich nie kupiłam i zastanawiałam się na co je spożytkować, biorąc pod uwagę, że storczyków nie mam. Obecnie ceropegia ma dwa dodatkowe podpórki i nie wymaga w ten sposób odmładzania, ładnie je zagęszcza.

Prześlij komentarz