sobota, 20 kwietnia 2013

Kwitnienie/2013 - powtórka z kurczakowej farmy


To już jej drugie kwitnienie w tym roku. Poprzednie było całkiem niedawno, na początku marca.

Hoya finlaysonii 'Chicken farm'



Ma olbrzymie liście o długości ponad 20 cm. Ten poniżej ma 22 cm.
Weźcie linijkę, centymetr, cokolwiek co ma podziałkę i zobaczcie, ile to jest 22 cm. Dużo, bardzo dużo. Jak ja kocham wielkie liście. Mówiłam już? Świeżutki, tegoroczny. Jeden z kilku już.
Na zdjęcie w całości trzeba trochę poczekać. Nie zdziwi Was, jak powiem, że potrzebuje nowego pałąka, o wielkości chyba już wszystkim wiadomej.
Obecnie korzysta z uprzejmości innej hoi, przytulając się do niej. Ale wiadomo, ta miłość wiecznie trwać nie będzie. Zaczną się rozpychać i wydzierać sobie podporę.

Od słońca białe ciapki nabierają ciemno-brązowej barwy, czego akurat na tym liściu nie widać.



A na koniec zapowiedź kolejnego kwitnienia.
Tym razem to będzie debiut.
Możliwe, że już jutro swoje pyszczki pokażą.


A największym zaskoczeniem będzie dla mnie kwitnienie ... hoi lacunosy. TAK! Mam ją od dwóch lat, nie kwitnie od dwóch lat, brak szypułek kwiatowych. A teraz? Teraz ma ich kilka i nawet spuchły. Ja nie mogę.

Co za jazz ....
Anonimowy pisze...

Kwiatki jakoś mnie nie ruszają chociaż kwitnienia gratuluję :). Mam nadzieję że Moja też będzie takie śliczne liściory produkować :). Nina.

Lulu Dori pisze...

Na pewno. Ona ma to w genach!

Prześlij komentarz