poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Kwitnienie/2013 - hoya finlaysonii IX - powtórka z rozrywki w filmowym skrócie

Obiecywałam Wam, moi drodzy internauci film z hoją finlaysonii IX w roli głównej. Dzisiaj nastał ten dzień. Mam wolne, byczę się do przyszłego poniedziałku. Wow!

Na początek trochę liści. Ale jakich liści!





Obiecany film.
Siadajcie wygodnie w fotelach, załóżcie słuchawki na uszy, albo i nie, jak kto woli. I? 
I zauroczcie się tą hoją na tyle, żeby bardzo jej pragnąć. Bo warto! Wierzcie mi.



A na koniec kwiatuszki nektarem ociekające.




Nie odchodźcie za daleko! Jutro kolejny spektakl!
Anonimowy pisze...

No boska jest filmik jak zawsze super :) . Podglądam tego bloga z zapartym tchem i sama będę próbowała sił z hydro według Pani wskazówek :). Każdy kto nie ma na parapecie finki musi sobie ją sprawić niestety żadne zdjęcia nie oddają ich urody :) .

Lulu Dori pisze...

Jak Pani próbuje z hydro, to proszę spróbować z finką. Od razu będzie dwa w jednym.
Za pochwały filmiku dziękuję. Będą następne :D

Anonimowy pisze...

Finki mam już trzy i czekają na hydro :) . Filmiki oglądam i to nawet parę razy :) . No Ja czekam na następne nie zawsze się udzielam ale zawsze podglądam :). Nina.

Lulu Dori pisze...

Następny już jest :D
Finki kochają hydro. Choć mam kilka co stoją rok i ciągle sadzonkami są, ale tych wstyd pokazać ;)

Anonimowy pisze...

Zaraz będę oglądać :D . Ja mam takie które drugi rok startują i zasuszają listki i stożki wzrostu porażka po całej lini. Chyba mam dla nich nie odpowiednie warunki :( najbardziej szkoda mi wibergiae . Startuje już 5 raz i widzę że znowu to samo ,a listki ma boskie . Nina.

Lulu Dori pisze...

Ja tej hoi nie mam, więc nie pomogę. Ale bywają 'kołki'. I tylko od nas zależy, czy będziemy się z nimi męczyć, czy poszukamy innych chętnych do rośnięcia. Ja coraz bardziej poszukuję. Cierpliwość w przypadku kołkujących hoi nie jest moją mocną stroną.
Uważam, że jest tyle innych pięknych hoi, że nie muszę się męczyć ;)

Prześlij komentarz