wtorek, 16 kwietnia 2013

Hoya elliptica - w pełni kwitnąca z Chopinem w tle

Tak jak zapowiadałam niedawno, obecny post poświęcony jest przepięknej hoi, według mnie jednej z ładniejszych, nie tylko ze względu na liście, ale i na kwiaty, niezmiernie duże w porównaniu do wielkości liści.


Zapraszam na ... Chopina :-)





Pędów kwiatowych ma 9. Planowała zakwitnąć na 6.  Z powodu konieczności dołożenia większego pałąka, a co za tym idzie, szarpania się w pojedynkę, trzy pąki zrzuciła. To był jej protest. No, ale dłużej na małym pałąku wisieć nie mogła. Ryzyko podjęłam. Nic to. To dopiero jej pierwsze kwitnienie w tym roku. I na pewno nie ostatnie. W końcu na metry jest już mierzona.

*     *     *

A teraz trochę z innej beczki.  Będzie o dwóch osobach, które dzisiaj sprawiły mi dużą niespodziankę swoimi wiadomościami. Pierwsza to Maria, która czerpie z bloga wszystko co się da. Proszę to robić nadal, to dla mnie duża przyjemność dzielić się swoim doświadczeniem z innymi. 

Drugą osobą jest Bogusia, która również podziękowała mi za bloga, w którym znajduje sporo ciekawych wiadomości, głównie o uprawie hydroponicznej, gdyż w większości tak uprawiam rośliny. Nie tylko hoje, ale również hippeastrum.

Jest to dla mnie bardzo miłe. Pisząc o hydroponice, głównie kieruję się swoim dotychczasowym doświadczeniem. Ba, jedynie swoim doświadczeniem. Tu muszę to wyraźnie zaznaczyć. Podwaliną tego jest  1,5 roczna uprawa. Dla jednych może to mało. Dla mnie ten czas jest wystarczający do tego, aby świadomie dzielić się swoimi spostrzeżeniami, przestrzegać przed błędami, czy wskazywać na dobre praktyki, jakie powinno się na stałe wprowadzić w uprawie hydroponicznej.

Informacje uzyskane z internetu są bardzo lakoniczne. Przekonałam się o tym na początku przygody z hydroponiką. Pamiętam, jak usilnie szukałam informacji o tej uprawie, porad, wskazówek. I co? Wszędzie to samo, suche informacje, zero praktycznych i prawdziwych porad. Tu też chcę to zaznaczyć, prawdziwych. 99% informacji to: kopiuj-wklej, kopiuj-wklej. Nijak się mają do praktyki.
Sporo skorygowałam, dopasowałam do swoich potrzeb, a raczej potrzeb hoi. Efekty osiągam zadowalające. Nie tylko ładnie rosną, ale i kwitną.
Dlatego też przekazuję swoje doświadczenia Wam, moi drodzy podczytywacze. Niech i Wam pięknie rosną i bujnie kwitną!

Do następnych kwitnień :-)


mialkotek pisze...

Piękna! Chciałam, próbowałam, nie wyszło. Na otarcie łez hoduję dischidię ovata :)

Anonimowy pisze...

"Chciałam, próbowałam, nie wyszło."
O, to, to... Czy ta pięknota pachnie?
A co do hydroponiki, przyznaję bez bicia, że też zaglądam, podglądam i koryguję swoje poczynania :) Hoje mają się dobrze :)
Iśka

Lulu Dori pisze...

Magda - spróbuj w hydroponice.
Iśka - nie pachnie :( A jeśli nawet coś tam wydala, to jeden malutki kwiatuszek rebecca przebija wszystko. Ona kwitnie non stop, ciągle, bezustannie, jeden kwiatek za drugim, a przy tym śmieci niemiłosiernie. Dopóki śmieci tylko ona, to spoko, daję radę, ale gdyby tak wszystkie śmieciły, to nie wiem, czy nie popełniłabym morderstwa i nie poucinała szypułek kwiatowych.

Edyta pisze...

WOW ! Piękna, wypasiona hoja. Lulu jesteś czarodziejką !!!
serdeczności przesyłam
E.

Lulu Dori pisze...

Edytko, żadna czarodziejka. Po prostu wreszcie jej dogodziłam z uprawą :D

Monika pisze...

Pani Dorotko!
Sporo uprawia Pani w hydro. Czy mam pani w związku z tym problem w mieszkaniu z wilgocią?
Gdzieś tam czytałam, że pojawiają się czarne plamki na ścianach i w rogach okien. To mnie zniechęciło. Czy zauważyła Pani taki problem?
Pozdrawiam. M.

Lulu Dori pisze...

Pani Moniko,
nie zauważyłam takich oznak u mnie. Pierwszy raz słyszę i według mnie to bzdura. Z powodu uprawy hydroponicznej nie wytwarza się aż tyle wilgoci, żeby ściany pokrywały się pleśnią.
Ktoś może ma pleśń, ale z powodu niedogrzanego mieszkania i innych czynników.
Zwalanie tego na hydroponikę jest objawem - delikatnie mówiąc - ptasiego móżdżka.
Proszę nie wierzyć w takie rzeczy :)

Anonimowy pisze...

...."Zapraszam na ... Chopina"...
Dziękuję, miło było. Ja swoją przelałam w ziemi zimą i resztka wyratowana jest w hydro,dobrze jej. :) Jolka

Lulu Dori pisze...

Ja też przelałam dwa razy, a może i trzy. Dla mnie elliptica to tylko w hydroponice.

Anonimowy pisze...

Witam a Ja mam takie pytanie jaki rozmiar docelowy Pani poleca dla eliptici.Piękny okaz Pani pokazała :) .

Anonimowy pisze...

Do komentarza wyżej . Chodzi mi oczywiście o rozmiar koszyczka z hydroponiki z rozpędu zapomniałam dopisać.

Lulu Dori pisze...

Witam, moja siedzi w koszyczku 11/9, ale tylko dlatego, że nie da się z niego już wyjąć. Zbyt dużo splecionych korzeni jest na zewnątrz. Rośnie, jak widać do rozmiarów ponadmetrowych. W tak małym koszyczku trudno jest utrzymać długi pałąk. Ale nie jest to niemożliwe.
Według mnie 11/9 może być docelowym koszyczkiem.

Anonimowy pisze...

Dziękuje bardzo za odpowiedz :-)

Prześlij komentarz