poniedziałek, 17 grudnia 2012

Ciąg dalszy oczekiwań, tup tup tup

Ja też tuptam od tygodnia, aż mnie już nogi bolą. A one nic, znaczy się ciut urosły, chyba, sama nie wiem.  Zdjęcia byle jakie, bo i pora roku byle jaka. Ciemno, wietrznie, deszczowo, bo śnieżnie ostatnich dwóch dni bym nie nazwała. Przynajmniej u mnie. Słońca zero, to i rosną w ślimaczym tempie.







Blog zamarł przez tydzień, i wcale się nie dziwię. Fotek brak, nie tyle z braku chęci ich robienia, co z możliwości pogodowych, żeby jako tako wyszły. Tydzień roboczy, wiadomo, się pracuje, wychodzi po ciemku, wraca po ciemku. Nawet mocne światło jarzeniowe nie jest w stanie rozświetlić roślin. I tak wyglądają jak sprane. Przecieranie z kurzu też nie pomaga. Za chwilę znowu wyblakłe jakieś, jakby bez życia, a przecież żyją. Blasku im brak, może nabłyszczaczem je potraktować? Żartuję. Weekend - tia, też często jest do kitu, ciemny, ponury, deszczowy, brrr ....
Trochę fotek narobiłam, byle jakie, ale dobre i to. Aby do lutego, a potem ruch w interesie się zrobi, hoje zaczną piszczeć, aż miło.
Robicie listę? Ja robię ją codziennie, ha ha ha.  Liczę na to, że z wiosną chęć do zdobycia nowych odmian wzrośnie, bo teraz brrr żadna siła nie zmusiłaby mnie do wzięcia choćby za fri sadzonki.
Choć z drugiej strony, jak ruch w interesie się zrobi, to i listę diabli wezmą, bo postawić nawet skrawka plastikowego kubeczka nie będzie gdzie.

Caudata jest gdzieś na tym zdjęciu. 


Niestety, ładniejszą część ciała mają z drugiej strony.
Edyta pisze...

Oj caudatka już za chwilę pokaże na co ją stać ... Rozkwita w nocy, więc rankiem sprawdzaj :-)
Co do zakupów hojowych - dzisiaj przyszły sadzonki szwedzkie ( całe i zdrowe dzięki Bogu )a w piątek allegrowe ( też całe i zdrowe ). U mnie sezon cały rok :-) Kupuję, ukorzeniam a one nawet że nie protestują - to się nazywa uzależnienie Dorotka, to jest dopiero bzik ! Bałam się trochę tej Szwecji ale ... jest ryzyko jest zabawa :-) a poza tym teraz są sadzonki troszkę tańsze niż wiosną, pewnie mało jest takich zimowych oszołomów jak np. ja...

Nilay pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Lulu Dori pisze...

Sprawdzam trzy, cztery razy dziennie: rano - jak wstanę, wieczorem - jak wrócę z pracy i jeszcze ze dwa razy. A długo kwitnie? Bo jak jeden dzień, to żal będzie.
Podziwiam Cię, że też Ci się chce, ja mam awersję na sadzonki. Mnie się po prostu nie chce, jestem zmęczona sadzonkami i workami foliowymi, które okropnie wyglądają. Edytko, masz szklarnię, to jest co innego, masz dom - to też co innego. Ja mam małe mieszkanie i wszystko na widoku. I powiem Ci, że czasami wkurza mnie widok takiego ni to ni owo. Zdobić nie zdobi, tylko szpeci. Jakieś kubeczki, jakieś worki zafoliowane, to naprawdę ładnie nie wygląda. Właśnie jestem po porządkach. Uf, ależ mi ulżyło, co marnie wyglądało, poszło do kosza.

Maksyma mojego szefa: Alleluja i do przodu! Albo: Maszeruj, albo giń! W zależności od konieczności :-)
Obie mogłabym teraz zastosować do siebie. Pierwsza - to co marnie wyglądało, poszło do kosza. I nawet mi nie żal i idę do przodu. Druga - maszerować dalej już nie mogę, bo nie widzę sensu w dalszym zdobywaniu hoi, w momencie, gdy nie mam miejsca na duże hoje. Nawet na te, które już mam. Kwestie finansowe też odegrały w tym rolę. Stąd zginę marnie w hojowym świecie ;-)

Ale podziw mój ciągle rośnie dla Ciebie Edyta! Masz zaparcie kobieto! :-)

Jacek pisze...

Nie mam jej ale caudaty kwitną koło ... tygodnia

Lulu Dori pisze...

W sam raz na święta. Super!

Polityka pisze...

Myślę, że na "koniec świata" pokaże na co ją stać :)

Lulu Dori pisze...

Byłoby super. Urlopuję się, to i fotki da się zrobić :)

Prześlij komentarz