czwartek, 20 grudnia 2012

A kuku - selenicerereus grandiflorus

Jedna z nielicznych roślin, jakie mi zostały ze starych zasobów. Zupełnie bezproblemowa. Dwa raz traciła grunt pod nogami. Za pierwszym razem rura od odkurzacza ścięła ją równo tuż nad ziemią,, za drugim paszcza żółwicy, zeżarła aż do rdzenia, też tuż nad ziemią. Żółwicy nic się nie stało. Selenicereus, jak widać również przeżył. Musiał się tylko ukorzenić od nowa. Duży plus - ukorzeniał się w całości, w ponadmetrowej wysokości. Do tego bardzo dobrze zimuje w ciepłym mieszkaniu.
U mnie od 2009 r. - miał wtedy 10 centymetrów - z wymiany forumowej. Już nie pamiętam dokładnie od kogo. Niestety, jeszcze nie kwitł.




AgaB pisze...

Super jest! Bliżej wiosny muszę to upolować na allegro.

Polityka pisze...

Ale fajny badylek. W tle też parę chwaścików widać.

Lulu Dori pisze...

Te chwaściki, to też pozostałości po "starych zapasach", epiphyllum. Zostawiłam sobie trzy sztuki.

Polityka pisze...

Jakie kolorki kwiatów mają?

Lulu Dori pisze...

Jedno to King Midas - kwiaty morelowe, drugie to darahii - kwiaty biało-żółte,łodygi są żebrowane, trzecie - mullers mandarin - krzyżówka z hylocereusem, straszny dziwoląg, i jeszcze cryptocereus anthonyanus.
Epiphyllum darahii jest najładniejszym krzakiem, szybko rośnie i dość łatwo zimuje w ciepłym mieszkaniu. Znaczy się, łodygi zbytnio nie marszczą się. I chciał w tym roku kwitnąć na tegorocznych łodygach, co mnie zdziwiło. Ale zabranie jesienią z balkonu do mieszkania spowodowało, że pąki odpadły. Niestety.

Prześlij komentarz