czwartek, 11 lipca 2013

Hoya cv. Bent EPC-609 - w letnim pędzie ku niebu

Nie powiem o tej hoi nic, czego już większość nie wie. Lubi uprawę hydroponiczną i ostre słońce, choć z tym słońcem jednak trzeba trochę uważać.
Dzisiaj dostała większy pałąk, a raczej drugi został doczepiony do już istniejącego. W ten sposób uzyskałam pałąk długości 140 cm. Dłuższego nie dało się zrobić, a to z powodu sufitu, który ograniczeniem się stał. Po prostu dłuższy nie zmieściłby się już na parapecie. Tak to jest, jak się ciąć nie lubi.
Ale zauważyłam, że staję się niejako ich niewolnikiem, męczą mnie, nie wizualnie, bo to widok bardzo ładny, lecz, gdy przychodzi coś koło nich zrobić. Ciągle, gdzieś w głębokich czeluściach umysłu mam plany ograniczenia kolekcji, skupienia się tylko na tych, które najbardziej lubię, które najładniej rosną, które nie grymaszą i chętnie kwitną.
Bo czy to ładnie wygląda? Poupychane na parapecie, zdjęcie wszystkiego łączy się z wzięciem urlopu. To jeszcze małe piwo. Schody i to strome zaczynają się, gdy przychodzi wszystko z powrotem ustawić i robi się koszmar, bo nie chcą się cholera zmieścić. I wtedy ... mam ochotę pyrgnąć wszystko do kosza. Stop. Do kontenera, takiego, jakie opróżniają poranne śmieciarki, bo przecież nie mam półtorametrowego kosza na śmieci w domu!

A tymczasem zapraszam na film :-)



Edyta pisze...

Ja bym ją chyba zawinęła do dołu... Ładna, ładna jak wszystkie u Ciebie.

Lulu Dori pisze...

To nie taka prosta sprawa z zawijaniem. Wręcz niewykonalna w przypadku tej hoi. Pędy rosną grube i twarde praktycznie od samego początku. Łatwiej kerrii przygiąć niż Bent-a.

Jacek / Polityka pisze...

Jak jest twarda to trzeba ją oplatać wokół całego pałąka.

Lulu Dori pisze...

No twarda. Robiłam przymiarki, żeby ją przygiąć w dół, ale nic z tego nie wyszło. Bałam się, że zaraz pęknie z trzaskiem i po pędzie. No i już liście by nie rosły. Bo z tego, co zauważyłam, to u żadnej mojej hoi liście nie rosną na pędach, które przygięłam w dół. Zostały łyse :(

Prześlij komentarz