piątek, 13 stycznia 2012

Warta millions dollars - hoya macrophylla variegata reverse

Kolejna piękność, bezcenna, nie do podziału, nie do cięcia, nie teraz i nie prędko.
Przyszła uprawiana w hydroponice w marcu zeszłego roku, a że wtedy zupełnie nie znałam się na hydroponice, to hoję przesadziłam do ziemi.

Hoya macrophylla variegata reverse

Marzec 2011 r.

 
Czerwiec 2011 r.

Lipiec 2011 r.

Sierpień 2011 r.
Stoi na parapecie wschodnim, ze słońcem do godz. 12. Stanowisko jej służy, ale niestety ją zalałam, choć staram się naprawdę mało lać wody. Stało się to okazją przesadzenia hoi do hydroponiki.
Przeżyła potrójny szok: podróż z USA do Polski, przeprowadzka z hydropniki do podłoża, przeprowadzka z podłoża do hydropniki. I ona to wszystko wytrzymała. Okropna jestem!

Edyta pisze...

Jest przepiękna !!!

Iva Pas pisze...

jest przepiękna:)

stokroosje pisze...

beautiful

Lulu pisze...

Dziękuję bardzo.
Tak, jest bardzo piękna.

Anonimowy pisze...

Nie poradziłam sobie z nią. Jesteś wielka Dorotko.
Jolka

Lulu pisze...

Jolu, jeśli ona jest trudna w uprawie, to może mam silny klon? Albo tak jak bywa z innymi hojami, że u jednego rosną, a u drugiego nie. Na przykład, moja lacunosa, jedna jedyna jaką mam, żyje, ale rośnie marnie, a raczej nie rośnie, wszystkie pączki zasusza. I tak jest ciągle. Próbowałam z innymi odmianami, ale żadnej nie utrzymałam przy życiu. Dla mnie lacunosy są bardzo trudne, wręcz niemożliwe do utrzymania przy życiu. A dla innych na odwrót. Łatwe w uprawie i rosną jak na drożdżach.
Myślę, że w przypadku macrophylli jest podobnie. U jednego rosną, u innego nie.
Przykładów mogłabym mnożyć. Jest trochę odmian hoi, które u mnie padają jak muchy. I je sobie już odpuściłam. Bo ile można próbować? Ostatecznie, jest tyle innych pięknych odmian, że na wszystkie i tak miejsca nie mam.
No może, w przypadku kilku spróbuję na wiosnę jeszcze raz.

Anonimowy pisze...

Z następną musiałam się pożegnać. :/ Kupowałam z Tajlandii z trzema listkami nie ukorzenione. Skoro piszesz że Twoja może być silniejsza, możesz dać namiary na sprzedawcę ? Będę próbować do skutku, taka już uparta jestem. Jolka

Lulu pisze...

Jolu, kupowałam od prywatnej osoby z USA, która nie wysyła do Polski.

Prześlij komentarz