sobota, 27 sierpnia 2011

Z życia Lulu - wyprawa do ZOO

Choć mieszkam w Warszawie, to w ZOO byłam parę razy. I wcale nie mam daleko. Dość blisko, 20 minut autobusem, rzut beretem, jak na Stolicę. Dreptałam przez 5,5 godziny, bez przystanku, bez ławeczki, bez kawy, chipsów, hamburgerów, ale ... z gofrem z bitą śmietaną. O, jest tam co pojeść i to prawie przy każdym budynku. Naprawdę trzeba mieć zaparcie, żeby nie skusić się na zapachy zza każdego rogu dolatujące. Ale do rzeczy. Co mnie najbardziej urzekło? Jak myślicie? Bingo! Roślinność. A szczególnie w jednym budynku, tylko problem mały, nie pamiętam, co to za budynek, tyle ich jest. Na pewno nie żyrafiarnia, a może słoniarnia? W każdym razie zobaczcie, jakie cuda tam mają.






Dwa wielkie epiphyllum oxypetallum. Olbrzymy! Ogród botaniczny takich nie ma. Do tego masa kliwii, na zdjęciach nie widać dokładnie koloru kwiatów, ale są czerwone. Kelosak miałaby na co popatrzeć. Szok! Kasia takich dzwonków nie mamy!

Stałam jak zaczarowana. Mogłabym tam pracować. 


 Mogłabym również godzinami siedzieć na ławeczce w sali wolnych lotów
5,5 godziny i czuję niedosyt. Czas ten zleciał tak szybko, że nie zdążyłam poczuć nudy, ani zniechęcenia dalszym dreptaniem. Następną wyprawę do ZOO planuję późną jesienią, bądź zimą.  Szczególnie ciekawi mnie widok pływającego hipopotama w wielkim akwarium. Niestety, latem wygrzewa się na powietrzu i widać co najwyżej uszy i oczy.
Więcej zdjęć znajduje się na stronie - Wyprawa do ZOO

Cynthia pisze...

Lulu, jak miło Cię widzieć! :)
Pięknie tam...toż to najprawdziwsza palmiarnia...nie dziwne, że ZOO w takim wydaniu może oczarować.

Lulu pisze...

Cynthia - żadne zdjęcia nie są w stanie oddać, tego co można zobaczyć w warszawskim ZOO. Jestem pod wielkim wrażeniem! To raj dla ludzi, którzy fascynują się roślinami. Jak tak stałam i przyglądałam się na różne strony roślinom, to ludzie myśleli, że wypatruję jakichś zwierząt :-)

Anonimowy pisze...

Ja byłam tam pod koniec czerwca.Takich kwitnień jeszcze nie było. Ptaszki maleńkie fruwały nad głową? Miło Cię widzieć :) Figurka dziewczęca. Jolka.

Lulu pisze...

Fruwały, fruwały. Super wrażenie, tylko był jeden problem, za dużo było ludzi. Można było zrobić fajne filmiki, gdyby nie ludzie, którym się buzie nie zamykały. Następnym razem muszę wybrać się w tygodniu, może w poniedziałek, żeby było pusto.

mialkotek pisze...

Ja w ZOO byłam chyba na wiosnę i najbardziej zapamiętałam to, że musiałam non stop pilnować, żeby mi dziecka nie rozdeptali. Za dużo ludzi, jak na mój gust ;), chyba rzeczywiście poniedziałek byłby lepszy...
Roślinności jakoś nie zauważyłam - zdrowie dziecka najważniejsze - ale widać inwestycje. Zwierzęta z pewnością mają coraz lepiej. I dobrze, skoro bidulki żyją za kratami, to chociaż niech mają komfortowo.

Prześlij komentarz