środa, 23 marca 2011

Początek przygody z hojami - hoya kerrii variegata

Tak naprawdę zauważyłam hoje dopiero wiosną 2010 r. Oczywiście rośliny te nie były mi obce. Dużo ich oglądałam na forach kwiatowych, ale patrząc na nie, nic ciekawego w nich nie widziałam. Nie rozumiałam zachwytu, pędu do ich zdobywania. Takie same liście, kwiaty, jak kwiaty. Nie wiedziałam, czym tak dużo osób się zachwyca, aż do momentu, gdy w moje ręce trafiła hoja latifolia. To od niej zaczęła się moja przygoda z hojami, która trwa do dzisiaj.
Jestem bardzo nakręcona, chłonę każdą informację o nich, jaką znajdę, oglądam masę fotek dostępnych w internecie. Zakochałam się w tych roślinach po uszy. Do tego stopnia, że hoje poniekąd zaczęły wypierać inne rośliny w moim domu. I to kto? Ja? Lulu? Do dziś sama się sobie dziwię.

Najbardziej podobają mi się hoje wielkolistne, o dużych, grubych, garbatych, dziobatych, pryszczatych i piegowatych liściach. To te głównie będą pojawiały się na tej stronie.


Pierwsza hoja, która do mnie zawitała wiosną 2009 r. była kerrii variegata. Przybyła jako czterolistna kończyna. Nie mam jej zdjęcia z tamtego okresu, ale możecie sobie wyobrazić jak wyglądała. O podobnej wielkości można było kupić na allegro bądź ebayu.

Obecnie mierzy 150 cm. Jest największą hoją, jaką mam. I moją ulubioną, coś jak córka pierworodna. Stanowisko zajmuje na wschodnim parapecie. Słońce ma do godz. 12.  Podłoże typowo storczykowe, z domieszką ziemi do kaktusów. Na daną chwilę ma dwa pędy kwiatowe, które pojawiły się latem 2010 r. I co? I nic. Stoją jak zaklęte. Ćwiczy moją cierpliwość. Wie, że może na mnie liczyć. Tylko czemu tak okrutnie mnie doświadcza? Tak bardzo chciałabym wreszcie zobaczyć jej kwiaty.

Anonimowy pisze...

Piękna jest, co robisz że nie ma żadnych oszpeceń na liściach ? Pewnie nie weranduje na balkonie jak moja.:)Sądziłam że mojej "pypcie" ruszą ale nie,jedynie liście popalone zostały.Jolka

Lulu pisze...

Jolu, nic nie robię. Ale ona też ma parę liści karłowatych i oszpeconych, ale mnie to nie przeszkadza. I jak widać za bardzo nie rzucają się w oczy, bo ma sporo ładnych liści. Fakt, nie weranduje, ale u mnie żadna hoja nie jest wystawiona na balkon, z przyczyn oczywistych. Pracuję i nie mogłabym na czas zareagować, jak np. byłaby burza, żeby zabrać z balkonu. Obecnie ma dwa nowe pędy, które zawinęłam na drugi pałąk, bo hoja musiała dostać kolejną solidną podporę. Teraz ma podporę w kształcie krzyżaka, z dwóch pojedynczych pałąków. Ale zauważyłam, że jak pędy przyginam, to liście już nie rosną. Za to wypuściła na nich sporo szypułek kwiatowych.

Anonimowy pisze...

piekna, jak mozna nabyć?

Anonimowy pisze...

Sliczności

Anonimowy pisze...

Chętnie nadobylabym od Pani szczepkę.a takze inne rosliny .bardzo prosze o kontakt na lili3110@WP.pl

Prześlij komentarz