sobota, 26 marca 2011

Perła wśród epifitów - Wittia Amazonica

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o roślinie, która obojętnie na porę roku, zachwyca mnie swoim wyglądem. Nie tylko kwiatami, które ma już od dwóch miesięcy. Sam pokrój rośliny jest na tyle mało kłopotliwy, że zbędne jest formowanie, przycinanie czy podwiązywanie, tak jak to jest w przypadku epiphyllum, które na co dzień jest mało elegancką rośliną.
Ja Wittię porównuję bardziej do rhipsalisa niż do epiphyllum. Ze względu właśnie na pokrój łodyg, jak również wielkość kwiatów.
Wittia jest jedyna w swoim rodzaju. Wszystkich zachęcam do jej uprawy, choć wiem, że nie jest łatwo ją zdobyć. Ale warto. Uwierzcie mi. Szybko rośnie, ładnie się rozkrzewając.

Tak wyglądała w czerwcu 2010 r. Nie mam jej zdjęć z wcześniejszego okresu, ale niewiele się różniła. Dlaczego? Bo próbowałam ją uprawiać latem na balkonie. Skończyło się to utratą młodych pędów. Przypuszczałam, że wymaga podobnych warunków jak epiphyllum. A tu jednak nie do końca. Pomimo tego, zeszłego roku postanowiłam również wystawić ją na balkon, ale bacznie obserwować. Niestety, zauważyłam podobny objaw. Młode liście żółkły, jakby korkowaciały i szybko odpadały. Zabrałam ją do mieszkania i już więcej nie wystawiałam na balkon. Roślina ta nie toleruje bezpośredniego słońca.
Stanowisko stałe, jakie u mnie zajmuje, to okno wschodnie w kuchni.


Poniższe zdjęcie jest mało elegancje, ale postanowiłam Wam je pokazać. Dobrze na nim widać, jak wyglądała roślina we wrześniu 2010 r. Prawda, że imponujący przyrost?


Jaką wodą podlewam? Wcześniej bawiłam się w przegotowaną. Ale przy takiej ilości roślin skapitulowałam. Muszą tolerować zwykłą kranówę. Jaką ziemię jej daję? Zwykłą uniwersalną z domieszką perlitu i dużą ilością torfu ogrodniczego. Dużą, to znaczy pół na pół z pozostałym podłożem. Zasilam typowym nawozem do roślin kwitnących.

Jeszcze jedna ciekawostka. Roślina ta wcale nie zakwita po dwóch, trzech latach. To błędna teoria. Zakwita już na młodych pędach.






Co zrobić, żeby zawiązała pąki? Nie trzeba, aż tak się męczyć, jak w przypadku epiphyllum: schładzanie, przesuszanie etc. Nie, nie, nie. Jej wystarczy tylko odrobina chłodnego powiewu. W moim przypadku luka w górnej części okna. Może być nieszczelne okno między futrynami. To wystarczy.

Na zdjęciu z lewej strony pełen rozkwit. Nie śmiejcie się :-) To jest cały kwiatek, całe 2 cm. Ale przez to, że pąki dojrzewają naprawdę pomału, to roślina kwitnie bardzo długo.
U mnie kwitnie od początku lutego i to jeszcze nie koniec.








Serdecznie Was zachęcam do uprawy tej rośliny. Nie jest popularna w Polsce, a szkoda. Nie wymaga tropików, ani dużo miejsca, nie wymaga szklarni, nie wymaga dużej wilgotności powietrza.


Polityka pisze...

Bardzo ładna roślinka. Teraz chyba bardziej znana pod nazwą Disocactus amazonicus. Pozdrawiam gorąco

Lulu pisze...

Masz w 100% rację, choć dla mnie zawsze pozostanie wittią, mam szczególną słabość do niej :-)

Anonimowy pisze...

Bardzo ładna strona gratuluję Lulu. Jeśli pozwolisz, będę zaglądać często po wiedzę o epi.

ps.o co chodzi z tym profilem ? :)

Lulu pisze...

Nie wiem, o co chodzi z profilem. Ja ciągle się uczę tych różnych możliwości internetowych. Blog dla mnie jest jeszcze nowością.

Anonimowy pisze...

Roślinkę mam dopisaną do mojej listy - bardzo dziękuję za podpowiedź ciekawostek roślinnych

Prześlij komentarz