sobota, 26 kwietnia 2014

Kwitnienie/2014 - hoya finlaysonii I

Pachnie cytrusami, ale tylko jeden dzień.
Rekompensuje to ilością aktywnych baldaszków. Trzy baldaszki, trzy dni zapachu, bo każdy otwiera się z jednodniowym opóźnieniem w stosunku do poprzedniego. Zmówiły się, czy chcą mi zrobić przyjemność? W końcu zajmują najlepszą miejscówkę i dostają dobre żarełko.



I dojrzewająca EPC-600


Mówiłam, że ten rok ogłaszam rokiem acut na moim blogu? Nie? Tak? To mówię teraz :-)
Nie  z kwitnieniem, ale z ilością nowości acutowych. Niebawem pojawią się na blogu ... jak nie zdechną  do tego czasu, ha ha ha. Jakby co, to nic nie piłam, to wczorajsze napięcie ze mnie schodzi i mam głupawkę, pomimo pogody do luftu.

Chciałabym mieć cały pokój tylko w acutach, kwitnących na raz, zagazować się na maksa. Wywalam wszystko co nie pachnie, na śmietnik ha ha ha .. żartowałam!!!  Ale nie wykluczam takiej ewentualności, gdzieś w przyszłości. W tym roku dostrzegłam, a raczej doceniłam pachnące hoje. I teraz czuję namacalnie, dlaczego większość hojomaniaków na to zwraca dużą uwagę. Do tej pory interesowały mnie hoje o ładnych liściach, bo na kwiaty nie liczyłam, a gdzież tam, żeby mi coś zakwitło?! Ale widzę, że i w zeszłym roku i w tym, jest tyle chętnych hoi do kwitnienia, że jestem mile zaskoczona.

Jak EPC-600 nie będzie pachnieć, tnę na ścinki, najlepiej przez niszczarkę! Ha ha ha.

Dobrze, że hoja fusco-marginata ponownie szykuje się do kwitnienia i to trzema baldaszkami. To nic, że brzydko pachnie (Nie mówić, że śmierdzi!  Chemiczka wbiła mi to do głowy, na doświadczeniach chemicznych, że nie śmierdzi, tylko brzydko pachnie! I postawiła mi pałę za śmierdzi. O rany!)  Pamiętam to do dziś, choć tyle lat minęło, bo to była podstawówka!

Czyli fusco-marginata ponownie szykuje się do kwitnienia, nie koniecznie ładnie pachnąc, ale pachnąc! I tego się trzymajmy ha ha ha




A i hoja wibergiae IML 1618 nadal kwitnie, od środy!


Ona też do niszczarki ha ha ha
Oki, to tyle na dzisiaj :-) Miłego wieczorku, rany, co za pogoda! Ble ...


Edyta pisze...

Czyżby stolica w deszczu ? U mnie tam pogoda super, cieplutko jest. Troszkę deszczyk popadał to fakt, ale to fajnie bo trawę skosiłam i rozsypałam nawóz - nie muszę podlewać. A hoje masz cudne ! Każda ma w sobie coś pięknego przecież, a Ty tu z niszczarką wyskakujesz... Jak nie pachną to psiknij perfumami :-)) hihi

Monika pisze...

O, u mnie słońce, upał. Lato. :) Dopiero zeszłam z ogrodu. Cały dzień nadrabiałam tam zaległości. I koszenie było i cięcie iglaków, przesadzanie i nasadzanie. Na koniec grill. Uwielbiam ogród, a mam na niego tak mało czasu. Z niszczarką rozumiem, że to żart. Nie wyobrażam sobie inaczej. ;) Nie u Ciebie.
Wydaje mi się, że fascynacja kwiatami przychodzi z czasem. Ja na początku też kolekcjonowałam liście. Teraz zwracam uwagę na kwiaty. Nie tylko zapach, ale i wygląd. :)

Lulu Dori pisze...

Edytko - wczoraj było paskudnie, cały dzień padał deszcz :-( Dobry pomysł, od jutra latam z perfumami po mieszkaniu :D

Moniko - ja się nie zgadzam, żeby tylko u mnie było tak kiepsko z pogodą. Ale dzisiaj jest o niebo lepiej, słoneczko, deszczu niet, i fajnie, hoje śmierdzą, pachną, moc zapachów się rozchodzi!

Podoba mi się tekścior: do niszczarki na ścinki i gałganki. Będę go powtarzała każdej bezzapachowej hoi.

Prześlij komentarz