poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Migawki z wakacji - odwiedziny Państwa Łucji i Andrzeja Hinzów w Rumi

Na wstępie mojego posta chcę wszystkich przeprosić, że moje blogowanie ostatnio bardzo kuleje i stali bywalcy mojego bloga muszą niecierpliwie przebierać nóżkami w oczekiwaniu na kolejne nowe wieści, co też się dzieje w mojej przystani.
Otóż, w mojej przystani wieje nudą. Hoje rosną jak chcą, albo jak nie chcą, to też jest dobrze, przynajmniej o ból głowy mnie nie przyprawiają. Za to przybywa nowości, praktycznie z każdym miesiącem. Rozhulałam się, że aż huczy, za każdym razem obiecując sobie, że to już koniec, trzeba spocząć na laurach i zająć się tym, co się już ma. A, gdzie tam, wystarczy, że jedna duszyczka z drugą ziarenko zasieje i znowu dzierga się listę. Takie to już życie człowieka szalonego.

No, ale przecież nie o tym miałam pisać. Otóż odwiedziłam po raz kolejny w życiu szklarnie z kolekcją kaktusów i sukulentów, jedną z największych w Europie, Państwa Łucji i Andrzeja Hinzów z Rumi. I tutaj ... następuje wielkie zaskoczenie, smutek i żal. To już nie jest kolekcja na skalę europejską. Może kiedyś znowu będzie triumfowała swoją świetność.
Państwo Hinzowie zlikwidowali dwie największe szklarnie, zostawiając tylko jedną, tą najmniejszą i najniższą. Z dwóch zlikwidowanych szklarni przenieśli całą kolekcję do tej jednej.
Nie ma już wielkich kolumnowych kaktusów, sięgających kilku metrów, ani wielkich kul nie dających się objąć ramionami. Zostały tylko młode egzemplarze, dla podtrzymania kolekcji. Szkoda, wielka szkoda.
Za to Pan Andrzej, jak zwykle, wspaniały gawędziarz i dusza człowiek, witający każdego przybywającego z wielką radością i pasją, za co serdecznie mu dziękuję :-)














Oczywiście, coś tam do koszyczka wpadło, choćby z sentymentu do sukulentów. A co? Dowiecie się niebawem z kolejnych postów. Ale nie są to popularne roślinki, nikt się o nie nie bije na allegro i majątku za nie dać nie chce.

Art pisze...

Zazdroszczę bardzo tej wizyty, myślę, że jak bym tam wszedł to bym zwariował!
Pokaż koniecznie co zakupiłaś. :)
Pozdrawiam!

Lulu Dori pisze...

Oj, można zwariować. A jak już się złapie Pana Andrzeja, że ma wolną chwilkę to można popłynąć z nim w kaktusowo-sukulentowy świat. To wielki pasjonat!

kwiatwoku pisze...

Dorotko szczęściara z Ciebie, tyle kolczastych zobaczyć na raz i to jakie! Są nawet moje ulubione.:)

Lulu Dori pisze...

Czyżby astrophytum myriostigma?

Anonimowy pisze...

Ach, jak Ty dobrze mnie znasz. :))))))))
Jolka

Lulu Dori pisze...

:D
Te na zdjęciu są z kolekcji, nie na sprzedaż.
Ale Pan Andrzej znalazł dla mojej siostry kilka sztuk 'spod lady' :-)

Prześlij komentarz